piątek, 1 czerwca 2012

Time for breakfast


Znalezione na Fuck Fashion

sobota, 26 maja 2012

Poezja smaku

Dziś zrobię wyjątek. Nie będzie o modzie, o stylizacji ani nawet o muzyce. Tym razem będzie o połączeniu dwóch rzeczy, które kocham absolutnie. Jedzenie i słowo. Każdy, kto zna mnie chociaż trochę wie, że poza włoską kuchnią (można byłoby nazwać mnie królową pomidorów i węglowodanów) uwielbiam także sushi. W polskim wydaniu włoskie i japońskie knajpy mają jedną wspólną cechę: jest ich całe mnóstwo na rynku i mało która jest dobra. Kilka lat temu, po długich poszukiwaniach, znalazłam swoje ulubione miejsce. Chodzę do niej regularnie. Co by nie mówić, dla mnie to najlepsze sushi w mieście. Jakość produktów, smak, precyzja, estetyka, atmosfera - to wszystko sprawia, że mogłabym siedzieć tam godzinami i jeść "rolkę" za "rolką" popijając słodkawym, mocno schłodzonym winem śliwkowym.

Od niedawna mój restauracyjny faworyt ma swój profil na Facebooku. Fanpage raczkuje, fanów jest jeszcze nie wielu, ale sposób prezentacji i opisu tego, co pływa na ceramicznych talerzykach wypalanych specjalnie dla nich, jest niewiarygodne. Zdjęcia są na tyle magiczne, że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Ponadto dopełnione są komentarzami autora. Niektóre z nich same w sobie są wyjątkowe. To się nazywa poezja smaku. 
"(...)  maki...z krabem, łososiem i tuńczykiem, owinięte świeżym, chrupiącym, pachnącym i orzeźwiającym ogórkiem!"
"Tatar z Łososia z kawiorem z jesiotra, podany na kruszonym lodzie. Smakuje rewelacyjnie! Połączenie ryby, wyjątkowego sosu, chłodzonych kawałkami lodu...Super. Rekomenduję również to samo w wersji z tuńczykiem!"
"Magia smaku...Niepowtarzalna subtelność mięsa ryby...!!! Przed Wami Black Cod!!!"
"Czas na szparagowe szaleństwo! Tyle przyjemności zamkniętych w tak krótkim czasie każdego roku!!! Każdy znajdzie je u nas w różnych wariantach. Na zdjęciu klasyka, ale ot choćby szparagowa tempura...delikatna, ciepła i chrupiąca. Nie traćmy czasu i korzystajmy z ich uroku, bo niedługo ich nie będzie!"

piątek, 25 maja 2012

Nice from The Sartorialist


środa, 16 maja 2012

In chains







For: MODO Magazine
Photo: Marcin Karski
Model: Maddie Kulicka
Styling: Ewa Ambroziak

wtorek, 15 maja 2012

„Lady Gagę zostawiłabym w spokoju.”

Ewa Ambroziak  w rozmowie z Aleksandrą Mikołajczyk (StartUpTV.pl) o biznesowym dresscodzie i komponowaniu szafy modnej businesswoman.

wtorek, 8 maja 2012

Some from The Satrorialist






wtorek, 1 maja 2012

Simone W by Emre Guven for Marie Claire Turkey May 2012












poniedziałek, 30 kwietnia 2012

...dopóki jestem

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

I just love it!

piątek, 20 kwietnia 2012

Meghan Collison by Yasunari Kikuma for Schon #17









wtorek, 17 kwietnia 2012

Magdalena Frackowiak by Giampaolo Sgura for Vogue Spain


czwartek, 12 kwietnia 2012

Ilusłabość

O tym, że uwielbiam fotografie wykonane przez Garance Dore pisałam już wiele, wiele razy. Nie ukrywam jednak, że mam słabość do ilustracji. Ci, którzy regularnie odwiedzają mojego bloga, wiedzą, że jestem absolutną fanką Anny Halarewicz. Od niemalże początku funkcjonowania Secret of Style, a niedługo miną trzy lata, Ania tworzy obrazy oddające treść moich felietonów. 
Zupełnie na czym innym polega moja fascynacja ilustracjami Garance. Nie ulega jednak wątpliwości, że raz na jakiś czas lubię po prostu ugrzęznąć na jej blogu w zakładce illustration. Na dziś wybrałam dla Was to:

wtorek, 10 kwietnia 2012

Mój mały Paryż.

Nie raz i nie dwa słyszałam, że życiem rządzi przypadek. Dziś mam wrażenie, że to jest jedna z mniej trafionych teorii. Ostatni rok mojego życia, przyniósł mi dużo zmian. Los postawił mnie przed koniecznością podjęcia trudnych decyzji. Nadszedł czas wzięcia byka za rogi. Wzięłam. Wierząc, że siłę nabiera się przez porażki a nie przez sukcesy, postanowiłam dać ponieść się pragnieniom i losowi. Po prostu. Dać ponieść się życiu. 

Dziś mieszkam w tak zwanym polskim Paryżu w wysokiej, przedwojennej kamienicy. Mam tu duże okno na świat. Dosłownie i w przenośni. Jest to magiczne miejsce, gdzie zawsze świeci słońce. Nawet nocą. Dziś w nocy, gdy otworzyłam oczy zaglądał mi do domu okrąglutki, jędrny księżyc, który lśnił niczym najszlachetniejszy kamień. 

Zmieniłam prawie wszystko. Nawet pracę. Czy ustoję, czy wystarczy mi sił? To się okaże. Wiem jedno, to był czas na zmiany. Jeśli się potknę a nawet przewrócę to wiem, że wstanę, otrzepię kolana i ruszę dalej. Ilustracja Anny Halarewicz, którą wykorzystałam przypomina mi, że upadek może się zdarzyć. Nie wolno się jednak mu poddawać. Na tym właśnie polega życie. Wierzę we własne siły i Wam też tego życzę.

niedziela, 8 kwietnia 2012

From JAK&JIL

piątek, 6 kwietnia 2012

Marzycielka

Tym razem nie modowo. Tym razem po prostu: "(...) dream until your dream comes true." Chyba nie bez powodu nazywają mnie niepoprawną marzycielką...