Nie raz i nie dwa słyszałam, że życiem rządzi przypadek. Dziś mam wrażenie, że to jest jedna z mniej trafionych teorii. Ostatni rok mojego życia, przyniósł mi dużo zmian. Los postawił mnie przed koniecznością podjęcia trudnych decyzji. Nadszedł czas wzięcia byka za rogi. Wzięłam. Wierząc, że siłę nabiera się przez porażki a nie przez sukcesy, postanowiłam dać ponieść się pragnieniom i losowi. Po prostu. Dać ponieść się życiu.
Dziś mieszkam w tak zwanym polskim Paryżu w wysokiej, przedwojennej kamienicy. Mam tu duże okno na świat. Dosłownie i w przenośni. Jest to magiczne miejsce, gdzie zawsze świeci słońce. Nawet nocą. Dziś w nocy, gdy otworzyłam oczy zaglądał mi do domu okrąglutki, jędrny księżyc, który lśnił niczym najszlachetniejszy kamień.
Zmieniłam prawie wszystko. Nawet pracę. Czy ustoję, czy wystarczy mi sił? To się okaże. Wiem jedno, to był czas na zmiany. Jeśli się potknę a nawet przewrócę to wiem, że wstanę, otrzepię kolana i ruszę dalej. Ilustracja Anny Halarewicz, którą wykorzystałam przypomina mi, że upadek może się zdarzyć. Nie wolno się jednak mu poddawać. Na tym właśnie polega życie. Wierzę we własne siły i Wam też tego życzę.